Remigiusz Kaczmarek

Kartka z czasu letniej przygody   Mamy już jesień. Ta pora roku to nie tylko deszcz i niepogoda. To również błękitne niebo, kolorowe liście i ... ciepło. I właśnie pogoda przez ostatnich kilka dni pokazała nam tę piękniejszą stronę jesieni. Mimo to większość z nas z jej nadejścia się nie cieszy, bo ... lato mogłoby trwać dla nich w nieskończoność a tak pozostały już tylko wspomnienia. Również i ja poddałem się tej zadumie i z przerażeniem zauważyłem, że na naszej stronie nie znalazło się zbyt wiele relacji poświęconych wyjazdom dzieci i młodzieży na letni wypoczynek. Śpiesząc, by nadrobić to niedopatrzenie postanowiłem przekazać czytelnikom kilka okruchów z „letnich wypadów” – coś w rodzaju kartki z wakacyjnych podróży.

W dniach 3 – 7 lipca 2012 r., w ramach pracy świetlicy „Przystań u Anioła” dzieci wyjechały na letni wypoczynek do Gębic. Miejscowość ta jest położona w województwie wielkopolskim, w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim. Koloniści zamieszkali w domu, który jest prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Felicjanek. Na co dzień mieści się tu Ośrodek pedagogiczno – rehabilitacyjny pod nazwą „Nasz Dom”. Ze strony sióstr było zapewnione zakwaterowanie, wyżywienie oraz opieka medyczna. Każdego dnia dzieci mogły korzystać w godzinach przedpołudniowych z basenu, jaki znajduje się w tym ośrodku, co stanowiło prawdziwą radość. Oprócz zabawy w wodzie dzieci również korzystać mogły z mieszczących się tu boisk i placów zabaw. Dzięki temu cały pobyt obfitował w liczne gry i zabawy sportowe na świeżym powietrzu, jednak największą atrakcją okazała się gra w „dwa ognie”. Wieczory to wspólne oglądanie filmów i kreskówek. Oprócz tego dzieci przygotowały również mini teatrzyk, który opowiadał o przygodach kotków. Scenariusz oraz dekorację i charakteryzację wymyśliły i wykonały samodzielnie. Nie zbrakło również zajęć plastycznych oraz tzw. gier stolikowych, które najlepiej sprawdziły się podczas jednego, jedynego dnia niepogody, jaki trafił się podczas tego wyjazdu! Oprócz zajęć w macierzystym ośrodku zwiedzano także okolicę w tym również „Gębiczyńskie Gniazdo”, czyli ośrodek prowadzony przez Fundację „Gębiczyn”. Miejsce to jest o wyjątkowej urodzie. Swą nazwą nawiązuje do urokliwej wsi Gębiczyn, która z kolei jest położona w otulinie rezerwatu „Źródliska Flinty” na skraju Puszczy Nadnoteckiej. „Siedlisko” to, jak sami o sobie mówią ludzie fundacji, przyciąga bardzo dzieci i nie pozostaje bez echa u dorosłych. O jego atrakcyjności decydują duże i malownicze przestrzenie jak również sprytnie wkomponowane w ten krajobraz elementy małej architektury oraz rzeźby. Są one przy tym nowoczesnymi w formie i idealnie wpasowują się w wiejski lub leśny klimat nawiązując w ten sposób do lokalnej tradycji. Dzieci były bardzo zachwycone zwiedzając ścieżki edukacyjne. Były to min. plenerowa pracownia plastyczna „Art Wiata” oraz wystawy: "Europejski Krąg" (to galeria rzeźb, przedstawiających symbolicznie przedstawicieli państw należących do Unii Europejskiej) oraz ”Cztery Pory Roku” (to stała ekspozycja rzeźb wykonanych w drewnie). Oprócz zwiedzania koloniści wzięli udział w warsztatach, jakie gospodarze przygotowali z tej okazji, czyli - dla każdego coś miłego i … ciekawego. Pierwszy warsztat nosił podtytuł drugie życie gliny. Tu każdy mógł kształtować własnoręcznie glinę wg swojej koncepcji i fantazji i jednocześnie poznać technikę pracy z tym tworzywem. Druga część dzieci z kolei zamieniła się w plastyków i bacznych obserwatorów życia. Najpierw musiały one narysować piękne kolorowe serca by z kolei na nich wpisać trzy pozytywne cechy charakteru wybranej przez siebie osoby z koloni. Trzecia grupa gotowała natomiast zupę ze świeżego ogórka. Jak się okazało był to warsztat kształcenia pamięci i koncentracji. Oczywiście na jego zakończenie odbyła się degustacja przygotowanej zupy a jej receptura zostanie z pewnością wykorzystana przez uczestników szkolenia już w swoich rodzinnych domach. Spotkania warsztatowe zakończyły się biesiadowaniem przy ognisku, gdzie pieczono kiełbaski oraz smakowano przy tym pyszne drożdżówki. Ostatnim akcentem tej wakacyjnej eskapady był „Piknik nad rzeką”. Odbył się on 07 lipca w Czarnkowie nad rzeką Noteć a relację z jego przebiegu już zamieściliśmy wcześniej. Również atrakcyjny był wypad do Krakowa, który tylko z nazwy okazał się wyjazdem do tego historycznego miasta. Odbył się on w dniach 9 -14 lipca 2012 r. i został zorganizowany przez s. Beatę w ramach prowadzonej przez siebie świetlicy. Uczestnicy tej eskapady zakwaterowani zostali w centrum miasta w kamienicy przy ulicy Biskupiej, która należy do Zgromadzenia Urszulanek. Po przyjeździe na miejsce i wypakowaniu bagaży opiekunowie zorganizowali spotkanie integracyjne. Dzięki temu młodzież mogła lepiej się poznać oraz miło spędzić czas. Kolejne dni to już tylko realizacja planu wycieczki, która obejmowała zwiedzanie wielu bardzo ciekawych miejsc. Na początek złożono wizytę w Zakopanem. Dzieci i młodzież o własnych siłach weszła na Gubałówkę. Stąd podziwiali górskie widoki a z powrotem zjechali kolejką linową. Pomaszerowali również główną arterią miejscowości, czyli Krupówkami i zobaczyli skocznię narciarską – Wielką Krokiew. Następnego ranka uczestnicy wyjazdu odwiedzili Wawel. Tu poznali jego bogatą historię, pospacerowali po krużgankach i zwiedzili krypty mieszczące się w jego podziemiach. Po zjedzeniu obiadu odwiedzili również Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie wzięli udział we Mszy świętej. Ponadto zwiedzili jeszcze celę świętej s. Faustyny Kowalskiej. Kolejnego dnia plan przewidywał odwiedziny w miejscach wyjątkowo tragicznych w historii naszego narodu. Zwiedzone zostały bowiem obozy koncentracyjne w Oświęcimiu oraz Brzezince, gdzie nazistowscy oprawcy wymordowali miliony ludzi. Młode pokolenie nie przeraziło się tej chwili i stawili dzielnie czoła by zapoznać się z tą niechlubną przeszłością. Wykazali się przy tym wielką dojrzałością i szacunkiem wobec wymiaru tych miejsc pamięci. Po powrocie do Krakowa otrzymali jednak okazję, by zmienić swój nastrój. Wieczorny spacer po miejskich uliczkach i Krakowskim Starym Rynku miał rzeczywiście coś z magii. Urok rozświetlonych sukiennic oraz wież Kościoła Mariackiego wprawiał w zachwyt a zjedzony o tej porze dnia pyszny deser tylko pogłębił wspaniałość doznań tego letniego dzionka. Jeszcze tylko przemarsz na ul. Franciszkańską, aby zobaczyć słynne okno papieskie i czas swawoli dobiegł końca. Również końca dobiegła ta letnia wyprawa. Ostatniego dnia grupa zwiedziła jeszcze tylko podziemia krakowskiego Rynku i z zaciekawieniem wysłuchała opowieści o odległych czasach. Pomocne w ugruntowaniu tej wiedzy okazały się nowoczesne multimedialne symulacje i ekspozycje. A potem już tylko spacer głównymi ulicami miasta. Kto wcześniej się nie zaopatrzył w pamiątki miał do tego ostatnią szansę i ..... w ten sposób pożegnano się z Krakowem – miejscem o wyjątkowej aurze na mapie naszego kraju.

Foto: E. Kaczmarek; R. Kaczmarek oraz z archiwum s. Beaty