Jerzy Oses

   Przeglądając stare czasopisma natknąłem się na ciekawą postać, której chciałbym dzisiaj poświęcić troszkę czasu. Chodzi o mieszkań­ca naszej gminy pana Tomasza Jarczewskiego z Bytynia. Tomasz Jarczewski urodził się w roku 1806, jest to na tyle istotne, że w tym samym roku urodzili się późniejsi właściciele Bytynia Ignacy Gąsiorowski i jego małżonka Eufrozyna z Niegolewskich, dzięki którym młody Tomasz otrzymał dobre wykształcenie. Naj­pierw na kształcenie Tomasza łożyli Antonina Niegolewska i jej brat Chryzostom, a następnie córka Chryzostoma wspomniana Eufrozyna wraz z mę­żem Ignacym Gąsiorowskim. Pan Tomasz był dwa razy żonaty. Z pierwszą żoną o dwa lata młodszą Anielą miał 11 dzieci. Aniela zmarła w roku 1863 i w roku 1865 w wieku 59 lat p. Tomasz ożenił się po raz drugi. Tym razem jego wybranką została o osiem lat młodsza Eleonora. No ale kim był wspomniany Tomasz Jarczewski, że warto o nim pisać. Otóż p. Tomasz był zasługującym na najwyższy szacunek nauczycielem Szkoły Polskiej Katolickiej w Bytyniu o niesamowicie długim stażu w zawodzie. W dniu 5 października 1880 r. obchodził jubileusz 50-lecia pracy zawodowej. Z tej okazji oprócz licznej rodziny Jubilata do Bytynia zjechało około 60 nauczycieli i innych gości.

Bytyń - Pałac   Uroczystość rozpoczęła się od zebrania w budynku szkoły skąd w uroczystym pochodzie, na czele którego szły dzieci szkolne odprowadzono Jubilata do kościoła. Po nabożeństwie dziękczynnym, odprawionym przez, ks. Michalskiego, proboszcza z Dusznik, wrócili goście w tym samym porządku do szkoły, gdzie odbyła się uroczystość o charakterze urzędowym. W programie uroczystości znalazły się przemowy, deklamacje dzieci i śpiewy. Poza dziećmi śpiewali również nauczyciele pod przewodnictwem kolegi, p. Kiełczewskiego. Po części artystycznej wręczono Jubilatowi upominki i odznaki, za które tenże na zakończenie serdecznie podziękował. Następnie przybył do szkoły dr Władysław Niegolewski, który w imieniu ówczesnego dziedzica Bytynia Bronisława Gąsiorowskiego zaprosił Jubilata wraz z liczną jego rodziną i gośćmi na śniadanie i obiad do pałacu. Był to wspaniały gest ze strony nieobecnego w Bytyniu dziedzica, który w ten sposób okazał swoją wdzięczność miejscowemu nauczycielowi za jego wielki wkład  w edukację jego rodziny. Bronisław Gąsiorowski ze względu na problemy zdrowotne wyjechał wówczas na leczenie do Nicei we Francji. Pomimo to poprzez członków swojej rodziny wspierał bytyńską szkołę i nie zapomniał o jej nauczycielach, zwłaszcza o Tomaszu Jarczewskim. W pałacu przy suto zastawionych stołach zasiadło około 70 osób, wśród których nie brakował nauczycieli, osób duchownych i okolicznych włościan.  Po zajęciu miejsc i po rozpoczęciu uczty biesiadnej pierwszy toast za zdrowie Jubilata w imieniu swoim i p. Gąsiorowskiego, wniósł dr Niegolewski. Po czym w dłuższej mowie uwydatnił on zasługi nauczyciela zwracając uwagę na starodawną łączność szkoły z dziedzicami Bytynia. Pan Jarczewski wielu członków rodziny Niegolewskich uczył czytać i pisać, wśród nich był również ówczesny dziedzic Bronisław Gąsiorowski (rocznik 1830), którego p. Jarczewski w pałacu bytyńskim edukował. To dlatego dziedzic postanowił przyjąć go po 50-cio letniej pracy w oświacie w dzień jego jubileuszu wraz   z gośćmi w pałacu. Gąsiorowski wdzięczny był również za to że wykształcony z poręki dziedziców Bytynia nauczyciel wytrwał przez tyle lat  w tym jednym miejscu. Poczytano to jako wdzięczność nauczyciela za doznaną pomoc i staropolską cnotę zamiłowania do oświaty ludzi i opieki nad nimi a także miłość do tego kawałka ziemi ojczystej, dla którego został wykształcony. W swojej mowie p. Niegolewski wspomniał o doskonałości szkoły w dawnej wolnej Polsce, o której urzędnik południowych Prus, tajny radca Klewitz, w swojej pracy pt. „O administracji w południowych Prusach” tak się wyraził: „Polskie szkolnictwo i wychowanie opierało się na znakomitym prawodawstwie; mianowicie na regulaminie szkolnym z 1783. Do tychże urządzeń polskich bardzo chętnie zastosował się rząd pruski”. Dalej przypomniał mówca, że Jubilatowi znanym być musi z tradycji regulamin szkolny z czasów Księstwa Warszawskiego, który to regulamin taki był doskonały, to go jeszcze w r. 1818 rząd pruski jako swoje prawo ogłosił, nazywając ten regulamin, podpisany przez ministra polskiego, Stanisława Potockiego, i Lipińskiego, znakomitym i do dalszych rozporządzeń obowiązującym. Na zakończenie swojej mowy p. Niegolewski przypomniał reskrypt ministra Karla vom Stein zum Altensteina z roku 1822, w którym minister wskazał, że wykształcenie dzieci polskich możliwe jest tylko za pomocą wykładowego ojczystego języka polskiego. Jubilat zdaniem dr Niegolewskiego starał się jak najlepiej kształcić dzieci, tak pod względem moralnym, jak i naukowym. Swoją dotychczasową pracę traktował bardzo poważnie. Nie traktował jej jako zwykłą formalność tylko jak misję pracując wiernie, szczerze i uczciwie. W uznaniu za tą szczerą i serdeczną pracę dziedzic, pan Bronisław Gąsiorowski, ofiarował nauczycielowi upominek w postaci srebrnej cukierniczki z wygrawerowanym napisem „W upominku za wprowadzenie wdr Władysław Niegolewski tajniki wiedzy i harmonii, przez nauczenie liter i nut”. Dodatkowo dziedzic w piśmie wręczonym w jego imieniu przez p. Niegolewskiego wyznaczył dożywotni dodatek do pensji emerytalnej w kwocie 200 grz. rocznie. Na cześć Jubilata wzniesiony został ponowny toast, w imieniu i z polecenia p. Gąsiorowskiego, przy którym głośno skandowano „Niech żyje”. Kolejny toast wzniósł obecny na uroczystości p. Zygmunt Niegolewski z Niegolewa. Był to toast na cześć ks. Michalskiego, reprezentanta duchowieństwa uznający, że szkoła jest córką Kościoła. Po tych, wzniesionych w imieniu gospodarza toastach, rozpoczął się szereg toastów dowolnych, które szły stosownie do urzędu i sentymentów pojedynczych mówców. W imieniu nauczycieli dziękując za gościnę p. Gąsiorowskiemu głos zabrał p. Strzyżewski. Po ukończonej mowie wysłał on telegram w imieniu obecnych na uczcie nauczycieli, tej treści: „Wdzięczność za wspaniałomyślność dla jubilata i za staropolskie gościnne przyjęcie w pałacu. Oby Bóg dziedzicowi Bytynia błogosławił w najdłuższe lata, oby Bytyń nie tylko nauczycieli wychowywał, ale po 50-letniej pracy tak wspaniałomyślnie podejmował i stwierdzał łączność szkoły z dziedzicem. Cześć dziedzicowi staropolskich cnót!”  Toast za zdrowie p. Gąsiorowskiego wzniósł także chałupnik, Ignacy Walkowski z Roszczek, (nieistniejącej już wsi niegdyś do dóbr bytyńskich należącej). Dziękował on dziedzicowi za opiekę nad szkołą i uczniami. Dziękował za zaproszenie właścicieli ziemskich na tę ucztę. W swojej mowie przekonywał on uczestników biesiady do łączności i wspólnej obrony języka polskiego. Tak zaś wzruszył swym toastem wszystkich obecnych, że p. Niegolewski, jako zastępca p. Gąsiorowskiego, publicznie go uściskał i ucałował. Do śpiewu przy stole zachęcał nauczyciel p. Kiełczewski. Wśród śpiewanych utworów były też takie, o których mówiono, że „za serce raźnie chwytały”. Po skończonej uczcie pałacowej udali się goście do szkoły p. Jarczewskiego, gdzie dalej ochoczo się bawiono. Nauczyciel Tomasz Jarczewski pomimo podeszłego wieku dalej pracował   w bytyńskiej szkole. Zmarł 28 lipca 1886 r. w wieku 80 lat.

Artykuł powstał na podstawie informacji zamieszczonych w internecie oraz dawnej prasie poznańskiej udostępnionych przez Wielkopolską Bibliotekę Cyfrową; Goniec Wielkopolski nr 231 Poznań w Piątek, dnia 8-go Października 1880, Goniec Wielkopolski Poznań na Sobotę, dnia 31go Lipca. 1886 nr 172. Na fotografii wykonanej na początku XX w. pałac w Bytyniu i dr Władysław Niegolewski około roku 1870.