Jerzy Oses

   Tragiczne  wydarzenia, o których tutaj mowa miały miejsce w lesie bytyńskim późną jesienią roku 1939. Co do dokładnej daty to wśród osób, które kilka lat temu przekazywały mi tę historię, zdania były podzielone. Jedni wskazywali na koniec października inni początek listopada. Ja będę trzymał się listopada, ponieważ dzięki uprzejmości Pani Doroty Jaskuła posiadam fragment referatu, jaki powstał z dokumentów (zeznań świadków) zebranych przez jej męża ppłk. Franciszka Jaskułę. Pan Franciszek przedstawił zebrane przez siebie w domowym archiwum materiały, Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Poznaniu. Na ich podstawie powstał referat zatytułowany „Zbrodnie hitlerowskie popełnione w pierwszym okresie hitlerowskiej okupacji w Szamotułach i na terenie powiatu szamotulskiego”. Referat ten w dniu 12 marca 1971 r. wygłosił ówczesny sędzia Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu mgr Roman Sommer. Jak już pewnie część czytelników zdążyła się zorientować, sprawa dotyczy mordu, którego żołnierze niemieccy dopuścili się w lesie bytyńskim. Dużo się o tym wspomina na różnego rodzaju spotkaniach patriotycznych i rocznicowych, jednak niewiele osób zna szczegóły tej mrocznej lokalnej historii. Dlatego postanowiłem przybliżyć Państwu nieco temat na podstawie fragmentu wspomnianego referatu oraz w oparciu o materiały opracowane przez W. Próchnickiego i zamieszczone w wydanej w roku 1946 książce zatytułowanej „ZIEMIA SZAMOTULSKA W WALCE CIERPIENIU – I WOLNOŚCI 1 IX 1939 - 27 I 1945”.

 

Pomink w lesie bytyńskim

„Las bytyński” - mieszkańcy gminy Kaźmierz kojarzą to miejsce, w którego cieniu jesienią 1939 r. rozgrywał się dramat ludności cywilnej z terenu Wielkopolski. Tym z Państwa, którzy w naszej gminie mieszkają od niedawna, należy się kilka wyjaśnień. Las ten przed II wojną światową wchodził w skład dóbr hrabiego Niegolewskiego z Bytynia i rozciągał się od miejscowości Bytyń aż po Gaj Wielki. Wydarzenia, o których mowa miały miejsce po lewej stronie, przecinającej las drogi łączącej wieś Młodasko ze wsią Grzebienisko. Tam właśnie żołnierze niemieccy zwozili na ociekających krwią samochodach, więzionych i torturowanych wcześniej w różnych miejscach, między  innymi w Forcie VII w Poznaniu Polaków i za pomocą kolb karabinów i strzałów  dokonywali na nich egzekucji. Wskazywały na to porozbijane czaszki ludzkie, połamane ręce  i ślady po strzałach w tył głowy.

   Jak wynika z zeznań świadka Mariana Bireckiegoʿ¹ʾ – pierwszą krwawą egzekucję przeprowadzili tam hitlerowcy w dniu 11 listopada 1939 r. Marian Birecki pamiętał dokładnie tę datę dlatego, że w okresie międzywojennym obchodzono dzień 11 listopada uroczyście jako dzień zakończenia pierwszej wojny światowej i rozgromienia II Rzeszy Niemieckiej. Tegoż  właśnie dnia 11 listopada 1939 r. w godzinach wieczornych Marian Birecki, zamieszkały w Bytyniu usłyszawszy odgłosy strzałów, wyszedł przed swój dom podobnie jak inni mieszkańcy Bytynia, którzy również usłyszeli strzały. Oddalony o około 1200 m od miejsca skąd dochodziły odgłosy wystrzałów, Marian Birecki potrafił ocenić, że strzały, które wtedy padły były oddane z krótkiej broni palnej. Birecki znał się dobrze na broni palnej, ponieważ mieszkając od lat w lesie bytyńskim i będąc myśliwym, wielokrotnie tam polował. Jak wynika z jego zeznań w kilka dni po tym zdarzeniu, będąc w lesie odkrył on kilkadziesiąt metrów od drogi, jedną z dwóch jak się później okazało  mogił. Ziemia na tej mogile była miękka, pulchna, nieubita, a Marian Birecki nie zdawał sobie sprawy z tego, że w tej mogile leżały zwłoki ponad 40 ofiar pomordowanych Polaków, co zresztą stwierdzono podczas dokonanej w lipcu 1945 r. ekshumacji zwłok, przy której Birecki był obecny. Jak wynika z zeznań świadka Mariana Bireckiego, z końcem 1939 r. do lasu zostały  przywiezione zwłoki dalszych ofiar, które zasypano w drugiej mogile, oddalonej od pierwszej o około 30 metrów.

   Potwierdził to kolejny świadek Szczepan Nawrotʿ²ʾ. Podobny obraz tej tragedii przedstawił inny świadek leśniczy Jan Michalakʿ³ʾ. Nie był on bezpośrednim świadkiem pierwszej egzekucji, przeprowadzonej dnia 11 listopada 1939 r., ale będąc już następnego dnia na miejscu egzekucji zeznał, że widział jedną mogiłę długości około 10 metrów. Mogiła ta była zamaskowana mchem,  liśćmi i małymi gałęziami oraz warstwą ziemi. Leśniczy Michalak zeznał również, że był świadkiem drugiej egzekucji, przeprowadzonej w lesie bytyńskim w tymże samym miejscu po upływie około 2 tygodni. Gdy krytycznego dnia z końcem listopada 1939 r. powracał rowerem drogą leśną z miejsca pracy do swego domu, stwierdził on, że wskazany odcinek lasu był obstawiony. Dalej widział stojącą tam ciężarówkę, która była całkowicie bryzgana krwią ludzką. W pobliżu tej ciężarówki widział on drugą mogiłę, świeżo wykopaną, długości koło 7 metrów, w której stali nieznani mu ludzie, przeznaczeni na rozstrzeliwanie. Wstrząśnięty i przerażony powyższym wydarzeniem leśniczy Michalak nie przyglądał się tym ludziom stojącym w tej mogile, tylko jechał dalej rowerem, tym bardziej, że naprzeciw tej mogiły stali członkowie plutonu egzekucyjnego, składającego się z nieznanych mu funkcjonariuszy Gestapo, policji porządkowej oraz policji pomocniczej. Gdy świadek Jan Michalak oddalił się od tego miejsca o około 50 metrów, usłyszał dwie serie z broni maszynowej, a zaraz potem pojedyncze strzały z broni krótkiej tzw. strzały dobijające ofiary. Po kilku dniach leśniczy przejeżdżając ponownie przez tenże odcinek lasu bytyńskiego, zatrzymał się krótko przy tej drugiej mogile. Zauważył on, że została ona w międzyczasie starannie zamaskowana. Michalak potwierdził także, że niezidentyfikowani oprawcy hitlerowscy, pod koniec grudnia 1939 r. w to samo miejsce przywieźli ciężarówką ciała kolejnych ofiar, pomordowanych uprzednio w innych miejscach i pochowali je w jednej z dwóch mogił. Kim były ofiary tych zbrodni? Tego pewnie nigdy się już nie dowiemy.

ks. Czesław Michałowicz   W jednej z mogił podczas ekshumacji zwłok, przeprowadzonej w dniu 11 lipca 1945 r. w obecności komisji sądowo-lekarskiej zidentyfikowano zwłoki ks. Czesława Michałowicza. Ksiądz Michałowicz urodził się 8 lipca 1892 roku. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1922, po czym posługiwał jako wikariusz w parafii pw. Świętej Trójcy w Gnieźnie. W latach 1935-1939 był proboszczem w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusa i świętego Floriana w Poznaniu. Ksiądz Czesław Michałowicz dał się poznać jako działacz społeczny. W latach 1924-1925 był sekretarzem generalnym Związku Katolickich Robotników Polskich w Poznaniu, a w latach 1929-1935 redaktorem tygodnika „Robotnik”. Po niemieckim najeździe na Rzeczpospolitą został aresztowany przez Niemców w dniu 3 listopada 1939 r. Przetrzymywany był w obozie koncentracyjnym KL Posen, czyli niemieckim nazistowskim obozie zagłady utworzonym na terenie Fortu VII Twierdzy Poznań, skąd wywieziony został na miejsce straceń w lesie bytyńskim i zamordowany w masowej egzekucji. W akcie zgonu ks. Czesława Michałowicza jako przyczynę śmierci Niemcy wpisali: samobójstwo przez powieszenie. Jego ciało było powiązane drutem z ciałem innego kapłana. W sumie wśród zamordowanych było przynajmniej trzech księży. Dwóch z nich podobnie jak kilkadziesiąt pozostałych ofiar nie udało się zidentyfikować. Dotychczas oficjalnie uznano, że jedyną rozpoznaną z nazwiska ofiarą był wspomniany ks. Czesław Michałowski, chociaż istnieje prawdopodobieństwo, że znana jest tożsamość kolejnej z ofiar, ale o tym nieco później.

   Stwierdzenie tożsamości zwłok ks. Michałowicza było możliwe, ponieważ posiadał on przy sobie swoje dokumenty osobiste. Okoliczność powyższą potwierdzili świadkowie Bogusław Mumotʿ⁴ʾ, Wacław Szemborskiʿ⁵ʾ, Ludwik Szuflakʿ⁶ʾ i Zenon Włochʿ⁷ʾ, którzy z racji sprawowanych wówczas na terenie powiatu szamotulskiego funkcji urzędowych i społecznych brali udział w przeprowadzeniu powyższej ekshumacji zwłok. W obozie koncentracyjnym KL Posen Niemcy w sumie zamordowali około dwudziestu tysięcy mieszkańców Wielkopolski, wśród których byli przedstawiciele polskiej inteligencji, pacjenci i personel szpitali psychiatrycznych oraz kilkunastu kapłanów. Wielkopolanie tracili życie zarówno na terenie obozu, jak i poza nim, w miejscach ustronnych, gdzie mordowano ludzi nad wykopanymi wcześniej dołami śmierci.

Józef Gibowski

   Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w jednej z egzekucji, które miały miejsce w lesie bytyńskim życie stracił również wielki patriota, urodzony 15 marca 1902 r. ówczesny kierownik szkoły powszechnej w Grzebienisku pan Józef Gibowski. Józef Gibowski 16 października 1939 r. został zabrany z terenu szkoły przez gestapo i zawieziony do Pniew, gdzie był przesłuchiwany i torturowany. Żonie przekazano jego rzeczy i oznajmiono, że został wywieziony w inne miejsce, którego nie podano. Podczas ekshumacji w lesie bytyńskim wskazano, że wśród ciał wydobytych z ziemi jest prawdopodobnie ciało pana Józefa. Obecnie jest on patronem szkoły podstawowej w Grzebienisku.

   Źródła historyczne podają również, że w lesie bytyńskim miały miejsce jeszcze inne dramatyczne wydarzenia. Odkryto tam także wielką długą na 24 metry mogiłę, która po rozkopaniu okazała się pusta. Z zeznań  świadków wynika, że hitlerowcy, chcąc ukryć swoje zbrodnie wiosną 1944 r., wydobyli z niej zasypane tam wcześniej zwłoki  i po prostu je spalili. Ocenia się, że w tej mogile mogło się znajdować około 150-200 ciał ofiar w trzywarstwowym układzie ciał, jaki Niemcy praktykowali, zważywszy na to, że w sąsiedniej,  3 razy mniejszej mogile znaleziono ciał 60 ofiar, których nie usunięto i nie spalono. W trzeciej najmniejszej mogile oddalonej o około 40 m od szosy było 12 ciał. Byli to najprawdopodobniej Ci nieszczęśliwcy, którym czarny upiór niemiecki za łaskę kilkunastu minut życia kazał zakopać mogiły pierwsze i wykopać grób dla siebie. A kto wie, czy właśnie jeden z tych dwunastu, leżący  w kącie mogiły w pozycji jakiegoś bolesnego skurczu, nie był tym w ogóle ostatnim, zakopującym nawet własną mogiłę, a wtrąconym do niej na samym końcu. Jak wynika z zeznań świadka dr. Zenona Włocha, lekarza medycyny większość ofiar zginęła na skutek postrzałów w tył głowy z broni krótkiej.

Ofiary zbrodni   Po ekshumacji przez wiele lat jeszcze wspominano w Kaźmierzu i okolicy te sczerniałe szczątki ciał, leżące w konwulsyjnych pozycjach, które niejedno konało dopiero, w ciemnicy grobu. Widziano tam damskie trzewiczki obok męskich i długi zwisający z brzegu grobu warkocz prawdopodobnie młodej dziewczyny. Obok dostatnich ubrań i obuwia, walało się i liche odzienie robocze, drewniaki itp. Po tych przedmiotach znalezionych w grobach widać było, że wszystkie warstwy społeczne były tam pochowane. Cała Męczeńska Polska: kobiety i mężczyźni, inteligent, chłop i robotnik, starzy i młodzież, a nawet dzieci. Taki los zrządzili im żołnierze niemieccy ówcześni podpalacze świata. Warto tutaj wspomnieć, że w ekshumacji uczestniczyli tzw. (Volksdeutsche) folksdojcze, czyli osoby pochodzenia niemieckiego, zamieszkujące poza granicami Niemiec, które po wybuchu wojny stanęły po stronie okupanta.

Nagrobek

   Po zakończeniu wojny to im właśnie nakazano gołymi rękoma wydobywanie ofiar niemieckich zbrodni. Po wydobyciu 72 ciał Męczenników Polskich ofiar tego bestialskiego czynu dokonanego przez hitlerowców przewieziono je w 28 trumnach na cmentarz w Kaźmierzu, gdzie w sobotę 14.07.1945 r. odbył się ich uroczysty pogrzeb z udziałem nieprzeliczonych rzesz społe-czeństwa. Obecni byli także; ówczesny (pierwszy wybrany po   II wojnie światowej) starosta szamotulski  Józef Scholl, przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa i szkół na czele. We wspólnej mogile, nad którą góruje wielki krzyż, spoczęły śmiertelne szczątki Bohaterów, co za polską sprawę umierali od kuli  i kolby germańskiego potwora, a nawet żywcem w grobach, kopanych przez siebie samych w obliczu śmierci. Po przeniesieniu szczątków ofiar do Kaźmierza, w miejscu straceń w lesie bytyńskim postawiono obelisk zwieńczony krzyżem. Napis na tablicy z brązu głosił: „1939 za wielką ofiarę krwi niewinnej dla świętej sprawy Wam po wsze czasy składamy hołd wdzięczności. Wasza ofiara krwi niech będzie drogowskazem narodu”. W czerwcu 2017 roku obelisk został wyremontowany. Prace remontowe zostały sfinansowane z budżetu Gminy i były wykonane zgodnie ze wskazaniami Instytutu Pamięci Narodowej. Do działania Gminę zmotywował oraz prace wsparł Pan Marian Ruta, który ufundował m.in. nową tablicę pamiątkową. Natomiast pomnik – mogiła znajduje się w alei głównej cmentarza w Kaźmierzu. W środku ogrodzenia wmurowana płyta górna nagrobkowa, zwieńczona krzyżem z wizerunkiem Chrystusa. W płycie nisza, a w niej początkowo widoczny był napis: „Tu spoczywają w Bogu pomordowani w paźdz. 1939 r. za wolność Polski. Cześć Bohaterom!” Z prawej strony umieszczono tablicę nagrobkową z czarnego szkła z napisem: „Zbiorcza mogiła pomordowanych  w listopadzie 1939 roku w lesie bytyńskim. Zwłoki ekshumowano w lipcu 1945 roku”. Obecnie po renowacji mogiły w roku 2016, zgodnie z programem prac konserwatorskich, sfinansowanej przez Gminę Kaźmierz przy wsparciu Wojewody Wielkopolskiego i Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, na nagrobku umieszczono tablicę z napisem: „Tu spoczywa 72 Polaków zamordowanych przez Niemców w latach 1939-1941 w lasach Bytyńskich”, poniżej ksiądz Czesław Michałowicz oraz 71 nieznanych. Na koniec dodam tylko, że zebrane przez Okręgową Komisję Badań Zbrodni Hitlerowskich w Poznaniu materiały dowodowe, dotyczące wyżej ustalonych wydarzeń i zbrodni hitlerowskich, popełnionych na terenie powiatu szamotulskiego  zostały przesłane do Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, która z kolei przekazała je do centrali ścigania zbrodniarzy wojennych w Ludwigsburgu. Na uwagę zasługuje też fakt, iż od czasu odkrycia opisanej tutaj zbrodni zarówno miejsce kaźni, jak i mogiła, w której spoczywają szczątki jej ofiar, zawsze były otaczane należytą czcią przez mieszkańców gminy Kaźmierz. Nieważne czy wśród ofiar był jakiś mieszkaniec naszej gminy, czy nie, wszyscy zginęli za to, że byli Polakami. Dawniej swym patronatem te szczególne miejsca pamięci obejmowali; Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska w Kaźmierzu, Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Kaźmierzu oraz Szkoła Podstawowa w Kaźmierzu. Obecnie obowiązki patrona spadły na Gminę Kaźmierz, którą nadal wspiera Szkoła Podstawowa w Kaźmierzu, a o miejsce zagłady w lesie bytyńskim dbają także uczniowie Szkoły Podstawowej w Bytyniu i Szkoły Podstawowej im. Józefa Gibowskiego w Grzebienisku.

Opracował Jerzy Oses
ʿ¹ʾMariana Birecki – nauczyciel, później kierownik szkoły w Bytyniu
ʿ²ʾSzczepan Nawrot – gajowy w lasach hrabiego Niegolewskiego w Bytyniu
ʿ³ʾJan Michalak – leśniczy dóbr hrabiego Niegolewskieo w Bytyniu
ʿ⁴ʾ Bogusław Mumot – nauczyciel, po II wojnie światowej komendant posterunku Milicji Obywatelskiej w Kaźmierzu
ʿ⁵ʾWacław Szemborski
ʿ⁶ʾLudwik Szuflak – Przewodniczacy Powiatowej Rady Narodowej w Szamotułach
ʿ⁷ʾZenon Włoch – lekarz powiatowy w Szamotułach
Bibliografia: Fragmenty referatu „Zbrodnie hitlerowskie popełnione w pierwszym okresie hitlerowskiej okupacji w Szamotułach i na terenie powiatu szamotulskiego” udostępnione przez p. Dorotę Jaskuła. W. Próchnicki „ZIEMIA SZAMOTULSKA W WALCE CIERPIENIU – I WOLNOŚCI 1 IX 1939 - 27 I 1945”. Internet, strona Szkoły Podstawowej w Grzebienisku. Fotografie archiwalne ze zbiorów mieszkańców Kaźmierza, Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne "Gniazdo". Foto współczesne J.Oses.